03Kwi

Agresywne zachowanie u mojego psa. Czy to moja wina?

Agresywne zachowania u naszych psów, w tym rzucanie się do mijanych na spacerach ludzi i psów są trudne przez nas do zaakceptowania. Niestety spotykamy się z nimi dość często.

Boimy się komunikacji agresywnej,  mimo że jest ona naturalnym elementem psiej komunikacji. Zazwyczaj nie mamy w sobie zgody na to, aby akurat nasz pies prezentował sygnały agresywne. Zwykle z tego powodu doświadczamy poczucia winy. Mamy wrażenie, że coś popsuliśmy w wychowaniu  i  dlatego teraz pies tak się zachowuje. Albo że za mało z nim ćwiczymy. Że nie jesteśmy konsekwentni, że za mało pilnujemy posłuszeństwa naszego psa… i tak dalej…

Czasami zdarza się, że podczas treningów pies świeci przykładem dla wszystkich, ale w zupełnie codziennych sytuacjach nasz pies zachowuje się w sposób zupełnie odwrotny. O co więc chodzi? Czy to kwestia tylko słabej generalizacji posłuszeństwa? Zbyt małej ilości sytuacji przerobionych podczas treningu? Za mało nagród? A może za dużo?  A może już jesteśmy skłonni zgodzić się z sąsiadem spod „czwórki”, że ten nasz pies to potrzebuje twardej ręki? A może, mimo że wiemy, że psy nie są głupie, ten nasz jednak jest??

Uczucie rezygnacji, bezradności, frustracji i irytacji zaczynają coraz częściej nam towarzyszyć. Czujemy, że samo szkolenie z naszym psem nam nie wystarcza… brakuje nam takiego „brakującego elementu”. Czujemy, że jest jeszcze coś, o czym nie wiemy. Przeczucia są trafne.

Komunikacja z psem, a problemy behawioralne

Powszechnie wiadomo, że pies jest barometrem naszych uczuć.  Gdy tylko my się denerwujemy, on także przejmuje te emocje. Natomiast mało jeszcze wiemy o tym, że komunikujemy się – “rozmawiamy” z naszym psem stale,  właściwie cały czas wysyłamy do niego sygnały, które odczytuje na swój psi sposób. Powiesz: „Ale jak to? Ja nie mówię do mojego psa poza sesjami i treningiem!”. Tak, tylko że “rozmowa z psem”, o której powszechnie myślimy, to tylko jedna składowa komunikacji, jaką prowadzimy z naszym psem. To tylko wyuczone słowa i gesty. A poza tym, pozostaje jeszcze cała gama sygnałów niewerbalnych:  nasza mowa ciała, mnogość naszych gestów, postaw, zmian mimiki twarzy, czy nawet napięcia mięśniowego! Z których najczęściej w ogóle nie zdajemy sobie sprawy!

Bardzo często jesteśmy nieświadomi swoich ciał i gestów. Dziwimy się, widząc się na filmikach „O, to ja tak macham bezładnie rękami?!”  Jednak każdy, najdrobniejszy z tych niewerbalnych komunikatów doskonale odczytuje nasz pies. Widzi nasze zdenerwowanie, wie w którym kierunku zamierzamy pójść, widzi, kogo darzymy sympatią, a kogo już niekoniecznie. To, jak pies zareaguje, zależy w dużej mierze od jego charakteru, predyspozycji, doświadczeń i zaufania do nas.

Niektóre psy zaczynają reagować agresywnie na inne psy i ludzi. Zaczynają „startować z zębami” będąc na smyczy lub będąc luzem biegną obszczekać przechodnia, mimo naszego tak świetnie wyuczonego przywołania… (każdy, kto włożył w trening psa masę czasu, siły i energii, dokładnie wie, o czym teraz mówię…).

W takich sytuacjach czasami zastanawiamy się, co przed atakiem robił nasz pies. Co zauważył. Próbujemy wyłapać jego sygnały stresu, początkowe ostrzegawcze komunikaty, dzięki którym następnym razem moglibyśmy odpowiednio zareagować i nie dopuścić, by pies znowu te ataki ponawiał. Skupiamy się na tym, jak jeszcze lepiej i bardziej różnorodnie zaplanować sesje treningowe, jaki jeszcze lepszy motywator dla naszego psa znaleźć, jakiej jeszcze komendy nauczyć, żeby w takiej sytuacji pies nie pobiegł nikogo obszczekać i nie „startował z zębami” do psów i ludzi, będąc na smyczy. 

Czy zastanowiłeś się nad sobą?

W zasadzie nie przyjdzie nam do głowy najprostsze pytanie.  Mianowicie, co my robiliśmy przed atakiem? Jak się zachowywaliśmy? Co my zrobiliśmy w odpowiedzi na sygnały stresu naszego psa? Jakie emocje nam towarzyszyły? Absoltunie nie przychodzi nam do głowy fakt, że nasze ciało i jego czynności w tym momencie mogą mieć jakiekolwiek znaczenie! No, nie przychodzi nam do głowy, bo nie mamy o tym pojęcia.  Nie mamy świadomości, że to ma duże znaczenie. Wiemy, że trzeba skupiać się na psie, ale że na nas?? Ale skąd! 

Bardzo często źródło problemu tkwi w nas samych.  Jednak pewnie trochę Was zasmucę, jeśli powiem, że zwykle potrzeba innej, świadomej osoby, by pomogła nam zobaczyć, co robimy z naszym ciałem. Jakie pozycje nieświadomie przybieramy albo, że te pozycje mają dla psa inne znaczenie, niż myślimy.

Np. możliwe jest, że odwracając się w stronę innego psa/człowieka, dajemy sygnał naszemu psu „Atakuj!”.

Możliwe jest, że gdy kontynuujemy marsz (np. chodnikiem) na wprost, mimo że nasz pies zbacza z kursu i próbuje odejść na bok. Prowadząc go mimo wszystko na przód wpychamy go w sytuację, której chciał uniknąć (zbaczając z kursu). Ponieważ wiedział, że sobie nie poradzi i nie chciał w nią w ogóle wejść. A przecież wystarczyło tylko podążyć za nim!

Jeśli wołamy naszego psa jednocześnie stojąc przodem do niego oraz do “atakowanych” obiektów, pies odbiera jako drugorzędny komunikat werbalny, patrząc, że stoimy na wprost “atakowanego obiektu”. Według psiej języka sygnalizujemy psu, że „idziemy tam, na atakowany obiekt”. Często lepiej w ogóle nie wołać, tylko po prostu odwrócić się i odejść szybkim krokiem w drugą stronę, nie oglądając się za siebie – wtedy pies widzi, że my na pewno nie chcemy uczestniczyć w tej interakcji.

Ja też do niedawna miałam problem z uświadomieniem sobie, co i jak robię, jak stoję w momencie, gdy np.  wołam psa do siebie albo odwołuję z jakiejś trudnej sytuacji. Nauka psiego języka wymaga czasu i treningu uważności.

Skąd czerpać wiedzę na temat psiego języka?

To tylko pojedyncze przykłady, ale warto zgłębiać temat psiej komunikacji i uczyć się jej sygnałów. Wiedzy na ten temat możecie szukać w psiej literaturze, np. “Sygnały uspokajające. Jak psy unikają konfliktów” Turid Rugaas, lub zapoznać się z etogramem stworzonem przez Alexę Caprę. Im lepiej poznamy „psi język”, tym lepiej będziemy mogli zrozumieć nasze psy i pomagać im na co dzień. Prawidłowa interpretacja psiego języka wymaga sporej ilości obserwacji i doświadczenia, dlatego samemu często nie jesteśmy w stanie nabrać dużej wprawy, warto więc zaczerpnąć porad psiego behawiorysty lub trenera.

Dzięki znajomości psiego języka, nasze codzienne życie z czworonożnymi stanie się przyjemniejsze, a treningi i nauka różnych przydatnych zachowań efektywniejsza. Będziemy mogli uzupełnić nasza komunkację z psami o świadome rozmowy w ich języku.

Jeśli jesteś zaintrygowany tematem psich rozmów, zapraszam do kontaktu – chętnie pomogę go lepiej zrozumieć i wskażę specjalistów, którzy mają dużą wiedzę popartą doświadczeniem w tej dziedzinie. Link do mojej strony znajdziesz niżej.

Tekst autorstwa Alicji Milewskiej

źródło tekstu: https://alaodjazza.pl/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *