27Lut

Pomocy! Mój pies ciągnie! – Jak nauczyć psa chodzenia na luźnej smyczy?

Czy borykasz się z  problemem powyrywanych barków i naciągniętych mięśni ramion? Schodzenie po schodach z psem na smyczy przypomina atrakcje równe tym w wesołym miasteczku? A prognoza pogody zapowiadająca śnieg i oblodzenie sprawia, że z przerażeniem myślisz o spacerze ze swoim Pikusiem? Jeśli tak, zapewne borkasz się z psem ciągnącym na smyczy i ten artykuł jest dla Ciebie. Dowiesz się z niego dlaczego Twoj pies ciągnie na smyczy i jak sobie z tym poradzić.

Problem psa ciągnącego na smyczy jest dość poważny, zwłaszcza, że nawet niewielki pies może uszkodzić ramię dorosłemu człowiekowi – wystarczy moment nieuwagi, podczas którego pies znienacka szarpnie. O zgrozo jak pies ciągnie cały czas! Problemem jest też to, że mając psa, który ciągnie na smyczy musimy wykluczyć łączenie spacerów z innymi czynnościami ponieważ nie jesteśmy w stanie trzymać w ręce nic innego poza smyczą. O noszeniu zakupów, jeździe na rowerze z psem czy też prowadzeniu wózka nie ma mowy.

Żeby prowadzenie naszego pupila na smyczy stało się czynnością miłą i nieabsorbującą, wystarczy nauczyć go chodzenia na luźnej smyczy. UWAGA! “Luźna” nie oznacza “długa”. Smycz może mieć 1,5m długości, ale zwisać swobodnie, nie być napięta.

Czasami nauka chodzenia na luźnej smyczy jest mylona z chodzeniem przy nodze.

Jest między tymi dwoma zachowaniami zasadnicza różnica – kiedy mówimy o luźnej smyczy, mamy na myśli psa swobodnie chodzącego w zasięgu jej długości, węszącego i eksplorującego teren, którego jedynym zadaniem jest pilnowanie, by owej smyczy nie napiąć. Chodząc na luźnej smyczy pies jest zrelaksowany, nie skupia się intensywnie.  Natomiast chodzenie przy nodze oznacza stan wysokiego skupienia, podczas którego pies znajduje się w konkretnej pozycji przy naszej nodze, co samo w sobie wyklucza relaksujący spacer pełen eksploracji otoczenia i doznawania różnych wrażeń płynących ze środowiska.

Spacery są dla psa po to, by mógł swobodnie poznawać świat i przyjmować nowe bodźce ze środowiska.

Zdecydowanie nie jest wskazane, żeby pies przez cały czas trwania spaceru był w najwyższej fazie koncentracji. Dla zdrowia psychicznego zwierzaka potrzebne mu jest wyraźne rozgraniczenie trybu pracy i trybu relaksu (proporcje powinny być zdecydowanie przechylone na stronę relaksu). Dlatego nauka chodzenia na luźnej smyczy jest rozwiązaniem idealnym, które pozwala zarówno psu jak i nam czerpać korzyści ze spaceru, gdyż pies może swobodnie chodzić jednocześnie nie wyłączając całkowicie myślenia.

Aby rozpocząć skuteczną walkę z problemem napiętej smyczy, pierw należy poznać jego źródło problemu.

Dlaczego pies ciągnie na smyczy?

Powód jest prosty, pies nauczył się ciągnąć ponieważ zawsze udaje mu się szybciej dotrzeć do upatrzonego celu. Różne psy wypracowują sobie różne strategie ciągnięcia.

Jedne prą do przodu niczym tarany, inne z kolei stosują technikę nagłych szarpnięć, jeszcze inne potrafią stawać słupka i ciągnąć na dwóch łapach. Wykorzystywane przez psa sposoby zależą od tego, co sprawiało, że osiągały zamierzony cel. Jeśli pies zobaczył, że tylko nagłe szarpnięcia pozwalają szybko dotrzeć tam gdzie chce, właśnie taką technikę będzie stosował.

Druga przyczyną dla którego pies ciągnie może być zbyt wysoki stopień pobudzenia, co wiąże się z brakiem konktrolowania emocji. Czasami wystarczy popracować nad psim opanowaniem, a smycz nagle “sama” staje się luźna.

Trzecią przyczyną tego, że pies ciągnie może być rodzaj smyczy, na jakiej go prowadzamy. Modne i uznawane za wygodne są rozciągane smycze typu “flexi”, które same rozwijają się i zwijają. Wydaje nam się, że korzystając  z takiej smyczy pies ma więcej swobody, a my nie musimy się męczyć ze smyczą, która plącze się pod nogami. W teori wygląda to na piękne rozwiązanie, ale co z tego, jeśli właśnie taka smycz uczy naszego psa napinania smyczy. Jak? To proste – kiedy zwrócimy uwagę na mechanizm rozwijania smyczy, od razu zauważymy, że pies rozwija ją CIĄGNĄC. Uczy się więc, że aby iść do przodu i aby przedłużyć sobie zasięg smyczy, trzeba przeć, pokonując jej opór. Co ciekawe dźwięk pstrykającej blokady i rozwijania się “flexi” może drażnić niekóre psy, co powoduje ciągnięcie, bo pies próbuje uciec od tego dźwięku.

Jeśli szukamy smyczy dla szczeniaka, którego dopiero będziemy zapoznawać ze smyczą, powinniśmy zrezygnować z zastosowania smyczy automatycznych typu flexi. Zdecydowanie lepiej sprawdzi się długa smycz (2 – 4 metry) wykonana z Biothane, materiałowa, z taśmy lub skóry. Doskonale sprawdzi się smycz przepinana na różną długość (tzw. treningówki), dzięki którym to my kontrolujemy, na jaką odległość odchodzi pies, a nie on. Taka smycz ogólnie pozwala lepiej zapanować nad zwierzęciem, bo jest poręczniejsza i krótsza, niż rozciągana. Można też skorzystać z linki treningowej, wygodne są te wykonane z wodoodpornej taśmy powlekanej Biothane.

Wielu właścicieli w obliczu problemu ciągnącego psa decyduje się na założeniu swojemu psu kolczatki, dławika, szelek zaciskowych, a nawet obroży elektrycznej.

Powody są różne, czasem wyniakają z tego, że pies jest bardzo silny, a właściciel psa nie ma wystarczającej siły by go utrzymać na smyczy, więc np. kolczatka na początku pozornie rozwiązuje problem w oczach opiekuna.  Aby używać tych narzędzi, potrzeba mieć specjalistyczną wiedzę o szkoleniu, popartą zarówno mocnymi podstawami teoretycznymi, jak i latami praktyki. Bardzo łatwo jest narzędziem awersyjnym wyrządzić psu krzywdę psychiczną i fizyczną (uszkodzenia krtani i kręgosłupa na odcinku szyjnym, mikrourazy tchawicy, itp). Należy także pamiętać, że pies po stałym noszeniu np. kolczatki po prostu przestaje na nią zwracać uwagę i ciągnie nadal, złe skojarzenia jednak dalej utrwalają się.

Nauka chodzenia na luźnej smyczy

To prosta sprawa, wymaga od nas JEDYNIE samokontroli i samozaparcia. Wystarczy konsekwentnie nie pozwalać osiągać psu upatrzonego celu na napiętej smyczy. Jeśli pokażemy mu, że napinając smycz nie tylko nie dojdzie do czegoś, do czego bardzo chciałby dojść, ale jeszcze zacznie się od tego oddalać, bardzo szybko nauczy się kontrolować swoje emocje i pilnować tego, aby smycz była luźna.

Jest wiele sposobów na naukę chodzenia na luźnej smyczy, ja podaję kilka z nich. Najszybsze efekty uzyskasz stosując je równolegle. 

Jak wygląda luźna smycz i jak ją utrzymać?

Niezależnie od swojej długości, luźna smycz ma kształt litery “U”, a  karabińczyk smyczy zwisa swobodnie w dół.

Smycz należy trzymać w prawej dłoni, tworząc pętlę, umożliwiającą luzowanie smyczy. Nim pies napnie smycz, staramy się zwrócić jego uwagę (np. smokając), po czym zmieniamy kierunek marszu lub idziemy nadal w tą samą stronę, pod warunkiem, że smycz pozostaje luźna. Jeśli jednak pies napnie smycz – mówimy spokojnie “NIE” i natychmiastowo stajemy w miejscu (wręcz wrastamy) lub robimy krok w tył, zachęcając psa do podążania za nami lub przynajmniej zwrócenia uwagi na nas. Gdy smycz staje się luźna (Pamiętaj – to pies podchodzi, nie Ty), Chwalimy psa   – “DOBRY PIES”.

Sygnał “NIE” będzie dla psa tzw. “sygnałem braku nagrody“.

Gdy pies uparcie prze, próbując ciągnąć, uniemożliwiamy jego szarpanie i wąchanie, skracając smycz i “łowiąc” psa do siebie, po czym natychmiast luzujemy smycz, czekamy na chwilę kontaktu i wtedy pozwalamy powąchać to, do czego pies dążył (oczywiście w ramach rozsądku – jeśli to cel zupełnie dla psa zabroniony, po prostu odchodzimy z komendą “IDZIEMY”, dając w zamian coś lepszego). UWAGA! Nie szarpiemy psa!

Nagradzamy pochwałą lub smakołykiem każde spojrzenie na nas i momenty, kiedy pies idzie ładnie, nie ciągnąc.

Karniaki – czyli nauka od podstaw

1) Najpierw zaczynamy z jakąś WIELKĄ pokusą dla psa. Może to być członek rodziny z czymś do jedzenia (wolno wołać do psa, ale nie jego imię ani żadne komendy, wolno skakać w miejscu, przykucnąć, pokazywać psu miskę, itp), przyjazne psy przy płocie, ktoś bawiący się piłeczką, zabawka, itp.

2) Pokusa ma być wielka, ale nie osobista, tzn. nikt nie powiedział, że to konkretnie dla naszego psa.

3) Inna możliwość, to po prostu pokazanie psu miski w czasie obiadu (pies przywiązany lub trzymany, żeby nie pobiegł od razu do miski), ale zamiast postawić ją przed psem, stawiamy ją z dala od psa.

4) Pokusę umieszczamy w pewnej odległości (np. 10m) od linii startu (zaznaczamy sobie linię startu), stopniowo ją zwiększając.

5) Mówimy imię psa (lub czekamy na spontaniczny kontakt wzrokowy) oraz komendę “IDZIEMY”.

6) Pies oczywiście bardzo chce ciągnąć do pokusy, w której stronę zaczynamy iść. Jak tylko pies leciutko napnie smycz (początkowo będzie to po 1 kroku), mówimy spokojnie “NIE”, odwracamy się i wracamy z psem do linii startu.

7) Nie szarpiemy psa, ale zabieramy go ze sobą. Zabieramy smycz do linii startu, a co za tym idzie, wszystko co jest do niej doczepione (czasem będziemy psa lekko ciągnąć, ale szybko zacznie iść z nami bez ciągnięcia z powrotem, oczekując następnej powtórki dojścia do pokusy).

8) Na linii startu czekamy aż pies przestanie się rwać (w końcu przestanie) i spojrzy na nas. Jak mamy kontakt wzrokowy, mówimy “IDZIEMY” i ruszamy znowu do przodu.

9) Znowu ciągnie – mówimy spokojnie “NIE” i cofamy się do linii startu.

10) Trzeba założyć od początku: ja mam czas i psa przeczekam. Cierpliwość i konsekwencja będą źródłem sukcesu. Pies się uczy, że za każdym razem jak napina smycz, traci grunt, który już przeszedł.

11) Jak dojdziemy do naszej pokusy, mówimy psu “PROSZĘ” i nagradzamy psa – bawimy się z nim piłeczką, dajemy smakołyki, pozwalamy zjeść obiad, w zależności od rodzaju pokusy.

12) Powtarzamy całe lekcje kilka razy (w przypadku użycia obiadu tylko jedno powtórzenie, bo pies zjada obiad), aż mamy psa idącego na luźnej smyczy w stronę wielkiej pokusy.

13) Gdy opanujemy już początki i w życiu codziennym (na spacerach, poza sesjami ćwiczeniowymi) pies czasem jeszcze ciągnie, gdy tylko zaczyna to robić, mówimy spokojnie “NIE” i zatrzymujemy się lub odwracamy się w miejscu o 180 stopni i zaczynamy iść w przeciwną stronę (można ćwiczenie urozmaicić).

14) Nie szarpiemy psa, po prostu się odwracamy i zmieniamy kierunek, a on jest do nas zaczepiony. Jak spojrzy na nas lub po prostu ładnie idzie, chwalimy “DOBRY PIES” i możemy nagrodzić.

15) Jeżeli zależy nam na posuwaniu się w określonym kierunku, to po kilku krokach bez ciągnięcia zawracamy w stronę, w którą szliśmy przedtem, mówimy wtedy “IDZIEMY”, chwalimy i nagradzamy, kiedy do nas dołącza (uczymy go przy tym zwrotów).

16) Jeżeli na początku chodzimy w tę i powrotem na krótkim odcinku, to nie przejmujemy się tym. Następnym razem odcinki bez ciągnięcia będą dłuższe i dłuższe.

POMOCY! MÓJ PIES JEST ZA SILNY!

Zwłaszcza na początku nauki luźnej smyczy zdarza się, że mimo szczerych chęci właściciel psa jest po prostu zbyt drobny i słaby, aby być w stanie utrzymać psa fizycznie (co czasem jest także konieczne, np. gdy pies prze z całej siły, by się dostać do celu albo nagle wyrywa się i pociąga nas tym samym za sobą). Jeśli nie mamy wystarczająco dużo siły by zatrzymać psa, to cała nauka luźnej smyczy idzie na marne, bo pies uczy się, że “na chama” mu się udaje.

Dla takich wyjątkowych psich siłaczy można zdecydować się na zastosowanie akcesoriów spacerowych, które pomogą nam utrzymać psa na smyczy bez większego problemu. 

UWAGA! Zaproponowane akcesoria NIE UCZĄ psa chodzenia na luźnej smyczy! Pomagają nam zapanować nad psem podczas pracy/spacerów. 

Bardzo popularnym rozwiązaniem stosowanym przy psich parowozach są szelki zapinane z przodu tzw. szelki easy-walk

Budowa tych szelek zakłada, że pies nie jest w stanie ciągnąć, bo szelki mają możliwość zapięcie do smyczy z przodu na piersi, a nie standardowo na grzbiecie. Jak to działa? Siła z jaką pies nas pociągnie odwraca naszego psa na bok. Im większej siły zatem użyje pies, tym szybciej odwróci się w przeciwną stronę, niż zamierzał nas pociągnąć. 

W szelkach typu easy-walk bardzo ważne jest ich odpowiednie dopasowanie! Przedni pasek nie może być zbyt luźny bo może wtedy sprawić, że nasz pies będzie się przewracać, zaś zbyt ciasno zapięty krępuje ruchy.

Drugim stosowanym przez właścicieli psów rozwiązaniem jest kantarek tzw. halter.

Moim zdaniem jest to narzędzie bardziej skomplikowane, niż szelki z zapięciem z przodu, i wymaga wprowadzenia psa w jego używanie. Dodatkowo halter może mieć wpływ na samopoczucie psa.

Zasadą jego działania jest odwrócenie pyska i głowy psa na bok/do tyłu w momencie pociągnięcia smyczy. Wiąże się to jednak z dyskomfortem  fizycznym i psychicznym psa – może być przyczyną narastającej w psie frustracji (fizycznie ciągnąć nie może, ale psychicznie wcale się nie wycisza). Jest to dość silny bodziec dla psa. Czasami może także prowadzić do zachowań agresywnych w stosunku do innych psów, bo zaburza psią komunikację. Stosunkowo często także psy uczą się go ściągać lub na nim ciągnąć – dodatkowo, zanim nałożymy psu kantar na spacer, trzeba przeprowadzić kilkanaście sesji nauki noszenia kantara poprzez nagradzanie psa, gdy ma go na sobie i ściąganie. Bez tego jest duża szansa, że pies po prostu zacznie brykać i zdenerwuje się, bo nie wie, co ma na pysku.

Kantar nie nadaje się dla psów robiących nagłe zrywy, bo może spowodować nawet urazy kręgosłupa! (I nie ma tu znaczenia, że smycz jest z drugiej strony podpięta dodatkowo do obroży – gdy mamy takiego narwańca, czasem możemy nie zdążyć złapać za koniec smyczy podpięty do obroży i pies zrobi sobie krzywdę).

Dla jakich psów jest kantar?

Zdecydowanie dla spokojnych pełnych samozaparcia i uporu parowozów, które po prostu prą przed siebie, ale nie robią zrywów. Ich jedyną taktyką jest przedzieranie się przez największe przeszkody niczym czołg. Przy takich psach kantar odniesie sukces, bo pomoże nam juz zareagować na początku i dzięki temu być może uzyskać skupienie.

 

Tekst autorstwa Alicji Milewskiej

źródło tekstu: https://alaodjazza.pl/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *